poniedziałek, 30 września 2013

"Legion Condor. Hiszpańska wojna Hitlera"

Autorzy: Tomasz Nowakowski, Mariusz Skotnicki
Tytuł: "Legion Condor. Hiszpańska wojna Hitlera"
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Erica, 2011
Ilość stron: 254


"Płk SG Tomasz Nowakowski, absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, kustosz Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie, a następnie oficer Straży Granicznej. Specjalizuje się w historii wojskowej krajów niemieckojęzycznych i historii techniki wojskowej. Jest autorem lub współautorem licznych książek i tłumaczeń z tej dziedziny, m. in.: Armia Austro - Węgierska 1908 - 1918, Jednostki górskie armii niemieckiej, 4 Panzer Division, Indywidualna broń strzelecka II wojny światowej.

Mariusz Skotnicki, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego , st. kustosz Muzeum Wojska Polskiego. Specjalizuje się w historii II wojny światowej, szczególnie techniki wojskowej. Jest autorem lub współautorem licznych publikacji książkowych z tej dziedziny, m. in.: Niemieckie samochody pancerne 1905 - 1945, 4 Panzer Division, Polska. Dzieje wojenne, Honor i Ojczyzna. Bohaterskie czyny Polaków w czasie II wojny światowej." - [z okładki].

Autorzy podjęli trud przedstawienia czytelnikowi rzetelnej analizy wojny domowej w Hiszpanii, która miała miejsce w latach 1936 - 1939 i poprzedziła wybuch II wojny światowej w Europie. Szacunkowe dane informują o pięciuset tysiącach śmiertelnych ofiar w ludziach. Większość bomb zrzuciły samoloty niemieckiego Legionu Condor, czyli formacji powołanej do życia przez Adolfa Hitlera w listopadzie 1936 r., której poświęcona jest ta książka.

Ciekawym aspektem opracowania jest wprowadzenie do historii Hiszpanii, którą w XIX wieku charakteryzowała niestabilna sytuacja polityczna mająca negatywne odbicie w gospodarce kraju. Początek XX wieku przyniósł gwałtowne rozwinięcie przemysłu, który ponownie się załamał. Takie wahania z pewnością nie przysłużyły się państwu. 

W październiku 1936 roku premier Francisco Largo Caballero wydał dekret o utworzeniu Armii Ludowej składającej się z ochotników międzynarodowych. Niemiecki korpus, któremu przyświecał cel wspierania dalszych walk w Hiszpanii wojsk nacjonalistycznych, został nazwany Legionem Condor. Stworzono sieć ośrodków szkoleniowych, w których do lutego 1939 roku przeszkolono pięćdziesiąt sześć tysięcy hiszpańskich żołnierzy. Lotnicy oraz pozostali żołnierze niemieccy nosili cywilne ubranie i oficjalnie podróżowali jako turyści, aby nie wzbudzać najmniejszych podejrzeń. Oficerowie Wermachtu gromadzili też informacje o wadach i zaletach niemieckiej broni oraz innego sprzętu. Legioniści awansowali o jeden stopień wojskowy wyżej, niż ten, który posiadali w armii niemieckiej. Poza żołdem w swoim kraju, który był dla nich odkładany otrzymywali drugi w Hiszpanii wypłacany w pesetach. Pierwszym dowódcą Legionu Condor był gen. Hugo Sperrle [lub Speerle - książka zawiera dwie różne pisownie], drugim gen. Helmuth Vollkmann, trzecim zaś gen Wolfram von Richthofen.

Legion od początku był traktowany jako rezerwa wykorzystywana w szczególnie kryzysowych sytuacjach. Poznajemy kulisy walk w określonych miejscach, jak Guernica, Teruel, nad rzeką Ebro, czy zdobycie Walencji. Poddanie się Madrytu i Aranjuez 28.03.1939 oznaczało dla formacji koniec walk. W ciągu trzydziestu trzech miesięcy starć zginęło dwustu dziewięćdziesięciu dziewięciu żołnierzy Legionu, najwięcej lotników, bo aż stu siedemdziesięciu. Opinia publiczna do końca nie była informowana o działaniach formacji, dopiero od czerwca 1939 roku rodziny poległych zaczęły uzyskiwać informacje o śmierci bliskich osób. W Berlinie 06.06.1939 roku miała miejsce uroczysta defilada żołnierzy, w której uczestniczyło ponad czternaście tysięcy ludzi. Odbyły się dekoracje Krzyżami Hiszpańskimi. W kolejnych dniach wrócili do macierzystych jednostek. Legion przeszedł do historii.

Legion Condor. Hiszpańska wojna Hitlera opowiada o ich wzlotach, a także upadkach. Książkę zaliczamy do literatury faktu. Zawiera przykłady oryginalnych materiałów, depesz, listów, dyskusji prowadzonych między stronami zbrojnego konfliktu. Napisana chronologicznie, każdy rozdział zaczyna się od wprowadzenia w konkretny etap zmagań wojennych, co powoduje, że łatwiej odnaleźć się czytelnikowi w tych niuansach. 

Opracowanie podzielone jest na kilka etapów:
- zaplecze historyczno - polityczne Hiszpanii
- powstanie Legionu i opis jego walk do zakończenia wojny domowej 
- wyciągnięcie wniosków i doświadczenia walk, rzetelna ocena kwestii pozytywnych i negatywnych, choć nie wszystkie wnioski były słuszne
- przykłady umundurowania, samolotów, Krzyże, sztandar, medale, odznaczenia wraz z opisem, oznaki stopni.

Sprawa Legionu została przedstawiona z każdej możliwej perspektywy. Książka jest wręcz najeżona faktami historycznymi. Zawiera mnóstwo zdjęć, na których uwieczniono główne postaci sceny politycznej, typy samolotów, armat, statków, czy żołnierzy, zbombardowane lotniska, mosty, przykłady bomb lotniczych. Najważniejsze nazwiska biorących udział w wojnie wpisano i opracowano w aneksach, począwszy od dowódców, szefów sztabu, poprzez innych wyższych oficerów, aż do pilotów myśliwskich. W sumie dwadzieścia sześć typów samolotów wykorzystano podczas wojny. Nie bez znaczenia pozostaje dobre przeszkolenie pilotów, doświadczenie oraz umiejętności dowódców. Podane zostały dwa propagandowe marsze Legionu Condor: "Marsz lotników bombowców Legionu Condor" oraz "Marsz paradny Legionu Condor". Dodatek zawiera przypisy, bibliografię selektywną oraz notki o pochodzeniu zamieszczonych fotografii.

Wydanie książki jest przyjemne dla oka, okładka ukazuje kolumnę żołnierzy paradujących ulicą, czyli nawiązuje do tytułu oraz tematyki. Wydanie zawiera drobny druk, który powoduje zmęczenie wzroku.

Nie jestem osobą doskonale znającą historię, interesuje mnie jedynie na tyle, na ile to konieczne dla mojej własnej satysfakcji oraz potrzeby, dlatego nie znam pewnych faktów. Ogromnie dużo informacji wyniosłam z tej lektury  na temat wojny w Hiszpanii, o której mało się słyszy. Miała miejsce jeszcze przed wybuchem II wojny światowej, która zdecydowanie przyćmiła tamte wydarzenia. Książka nie należy do łatwych, raczej nosi znamiona ciężkiego kalibru, jednak autorzy rzetelnie opracowali temat, dlatego należy dać jej szansę. Uważam, że idealnie trafi w gust każdego miłośnika tematyki wojennej.

Moja ocena: 3/5

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania: History Books, Nie tylko literatura piękna oraz Z literą w tle



KSIĄŻKA PRZECZYTANA DZIĘKI UPRZEJMOŚCI SZTUKATERA :)

piątek, 27 września 2013

Stosik wrześniowy [2013]:)


WRZEŚNIOWY STOSIK KSIĄŻKOWY SKŁADA SIĘ KOLEJNO OD GÓRY Z:

1. "Posiadłość" Maggie Moon - recenzencka od autorki w ramach działalności grupy Śląskich blogerów książkowych:)

2. "Okno z widokiem" Magdalena Kordel - zakupiona na Targach Książki w Katowicach

3. "Smak świeżych malin" Izabela Sowa - jak wyżej

4. "Szczęśliwy pech" Iwona Banach - jak wyżej

5. "Małgorzata Gutowska - Adamczyk rozmawia z czytelniczkami Cukierni Pod Amorem" - jak wyżej

6. "Najjaśniejsza gwiazda na niebie" Marian Keyes - jak wyżej

7. "Dom w Kornwalii" Patrick Gale - prezent od magdalenardo, której bardzo serdecznie dziękuję:)

8. "Mimo wszystko Wiktoria" Renata Kosin - prezent od autorki z dedykacją:)



9. "Z miłości do córki" Sarah Taylor - zakupiona na Targach Książki w Katowicach

10. "Kruchość jutra" Ewa Bauer - zakupiona na Targach i podpisana przez autorkę:)



11. "Miłość Łucji" Katarzyna Figura - recenzencka od Sztukatera

12. "Niebo ma kolor zielony" Krystyna Januszewska - jak wyżej

13. "On wróci" Lucy Lech - jak wyżej

14. "Przekleństwo biblijnej przepowiedni" Francesc Miralles - jak wyżej

15. "Legion Condor. Hiszpańska wojna Hitlera" Tomasz Nowakowski, Mariusz Skotnicki - jak wyżej

Tytuł podświetlony na czerwono przeniesie Was do recenzji, chociaż z powyższego stosu nie udało mi się wiele przeczytać. Wszystko przede mną w następnym miesiącu.

Serdecznie dziękuję pani Maggie Moon za wysłanie swojej debiutanckiej powieści do recenzji, pani Renacie Kosin za sprezentowanie książki i dedykację oraz pani Ewie Bauer za autograf i sympatyczną rozmowę:)

Dziękuję także Sztukaterowi za nadesłanie książek do recenzji:)

Targi Książki w Katowicach okazały się być świetnym pretekstem do zakupu książek po atrakcyjnych cenach. Żal byłoby nie skorzystać! Nie mogłam więc do tego dopuścić:)

Który z moich tytułów Was najbardziej interesuje?

wtorek, 24 września 2013

Targi Książki w Katowicach [2013] - relacja:)

W dniach 20 - 22 września 2013 roku miały miejsce Targi Książki w Katowicach. Wzięłam udział w tym magicznym wydarzeniu jedynie w sobotę, gdyż pozostałe dni okazały się być daleko poza moim zasięgiem organizacyjnym. Jeden fascynujący dzień pośród  wydawców, a także kontakt z polskimi autorami wystarczył, abym poczuła się cudownie. Nie mam pojęcia kiedy przeleciały godziny i musiałam wracać do domu, jednakże unoszona na skrzydłach wyjątkowo silnych wrażeń! Ale po kolei...

Do Spodka dotarłam przed dziesiątą, ustawiłam się w kolejce do Punktu Obsługi Czytelnika celem odbioru darmowej wejściówki dla blogerów książkowych, o czym wspominałam [tutaj]. Otrzymałam identyfikator uprawniający do gratisowego zwiedzania Targów, oraz pakiet drobnych upominków, co było uroczym gestem ze strony organizatorów. Pierwsze kroki skierowałam do stoiska, aby oddać książki dla chorych dzieci, zgodnie z zasadami akcji Zaczytani, popieraną przeze mnie całym sercem. Moje pociechy, które już wyrosły z bajek, chętnie je odstąpiły ciężko chorym maluchom. Celem akcji jest stworzenie w jak największej liczbie szpitali bibliotek z książkami dla małych pacjentów, aby choć na chwilę oderwać ich od choroby.

Na początku załapałam się na pyszną kawę z kilkoma blogerkami, celem rozbudzenia zaspanych dotychczas zmysłów.

od lewej: Aga [córka Karoliny], Julia Orzech, Karolina Małkiewicz, Archer oraz ja


W ferworze zakupów biegałam od stoiska do stoiska i upolowałam aż dziewięć cudownych powieści, o których napiszę przy okazji najbliższego stosu. Koniecznie muszę się do czegoś przyznać. Osoby, które czytają moje wpisy prawie od początku prowadzenia bloga doskonale są zorientowane w temacie mojej nieufności odnośnie książek polskich autorów. Odczuwam pewien dystans zapewne wynikający z faktu, iż od lat sięgałam po lektury zagranicznych twórców i trudno mi się przestawić na inny tor. Jednak z zaskoczeniem stwierdziłam, że w ostatnim czasie trafiły mi się wyjątkowe polskie książki, które w niczym nie ustępują zagranicznym. Dlatego postanowiłam dać szansę rodzimym autorom, kupując efekt pracy ich umysłów:)

Jeżeli pani Ewa Bauer czyta ten wpis, a mam nadzieję, że tak jest [zanotowała sobie bowiem adres mojego bloga], zapewne wykaże dużo zrozumienia odnośnie mojej postawy. Nie zdradzę, w czym rzecz, bo nie ma się czym chwalić. Nadmienię jedynie, że dawno nie popełniłam takiej gafy:( Jednak autorka nie sprawiała wrażenia zagniewanej. Korzystając z okazji bardzo serdecznie dziękuję Jej za ciekawą rozmowę oraz autograf na zakupionej książce.

Pani Ewa Bauer i ja zatracone w dyskusji :)

Autograf Pani Ewy Bauer :)

Drugi autograf otrzymałam od przesympatycznej pani Renaty Kosin, wraz z powieścią w prezencie, która urzekła mnie swoją otwartą na czytelnika postawą. Przesyłam w Jej kierunku ukłony i podziękowania za miłe gesty. 

W towarzystwie Pani Renaty Kosin



Autograf Pani Renaty Kosin :)

Reasumując powyższe doszłam do następującej konkluzji: obie panie wywarły na mnie bardzo pozytywne wrażenie i coś tak czuję, że powieści ich autorstwa przypadną mi do gustu:)

Zaaferowana klimatem spóźniłam się [tylko parę minut] na szkolenie dla blogerów prowadzone przez specjalistów z dziedziny marketingu wyszukiwarek oraz afiliacji, którzy przybyli na Targi z mocy zaproszenia naszej koleżanki Moniki Badowskiej [Menadżera Projektu]. Po sesji edukacyjnej odbył się panel dyskusyjny prowadzony przez Grupę Śląskich Blogerów Książkowych, do którego przygotowywaliśmy się od dłuższego czasu. Na szczęście, pomimo stresującej sytuacji daliśmy radę. Delikatnie obsunął się czas na szkoleniu, przez co musieliśmy skrócić nasze dysputy. Pierwsza część była omówieniem tematu blogowanie to wyzwanie, na którym dyskutowali jedynie blogerzy, zaś druga dotyczyła roli współpracy blogerów z wydawnictwami, gdzie swoje opinie wyraziły panie z trzech zaproszonych wydawnictw Dreams: Lidia Miś i Magdalena Rykiel, NK: Agata Napiórska oraz Mg: Dorota Ewa Grupińska. Serdecznie dziękuję za poświęcony nam czas i ukazanie, że tak się wyrażę, drugiej strony medalu współpracy. 

od lewej: Dorota Ewa Grupińska, Agata Napiórska, Lidia Miś oraz Magdalena Rykiel

od lewej: Ktrya, magdalenardo, Julia Orzech, Karolina Małkiewicz i ja

To był wyjątkowo udany i relaksujący dzień! Przeżyłam wiele emocji, głównie tych pozytywnych i chciałabym je jak najszybciej powtórzyć. A co z Wami? Odwiedziliście Targi Książki?

sobota, 21 września 2013

ŚBK-owe zboczenia książkowe


Grupa Śląskich Blogerów Książkowych  w miesiącu wrześniu 2013 roku opisuje następujący temat:

"ŚBK-OWE ZBOCZENIA KSIĄŻKOWE"

Aby przekonać się, co w trawie piszczy z naszymi książkowymi uzależnieniami, wykorzystaliśmy opublikowaną przez portal Buuz Feed listę zachowań, które mogą świadczyć o tym, że powinniśmy się leczyć. Ciekawe, co mi wyjdzie? Chociaż jestem świadoma bezlitosnej, aczkolwiek słodkiej prawdy o sobie:)

Zatem do dzieła! Zaczynamy:

1. W dzieciństwie książki były Twoimi najlepszymi przyjaciółmi.

Oczywiście, że tak. Jak tylko dotarło do mnie, jak wiele ciekawych przygód i emocji oferują w pakiecie, stałam się ich niewolnicą.

2.  Kiedy czytasz dobrą książkę zapominasz o jedzeniu i spaniu.

Nie lubię robić przerw podczas czytania fascynującej lektury, dlatego nic dla mnie innego w tym momencie nie istnieje. Zarwana noc zdarza mi się średnio raz na tydzień:)

3. Twoje wzloty i upadki są całkowicie uzależnione od tego, co akurat czytasz.

Książka potrafi mnie zainspirować swoim przesłaniem bez różnicy, czy jest pozytywna, czy negatywna. Czasem chodzę cała w euforii po pięknej lekturze, a czytając o traumatycznych losach bohaterów potrafię wpaść w emocjonalny dołek.

4. Przeżywasz traumę przez coś, co zdarzyło się „tylko” w książce.

Jak najbardziej. Ale nie dociera do mnie słowo "tylko" w książce. Takie pytanie mógł ułożyć jedynie całkowity laik w sprawach czytelniczych:)

5. Masz w portfelu na wierzchu kartę do biblioteki, a nie prawo jazdy.

Nie, ponieważ biblioteki w mojej okolicy nie stosują tego procederu. Jednak znając siebie, gdybym posiadała kartę biblioteczną, z pewnością trzymałabym ją zawsze pod ręką.

6.  Myślisz o kolorach w kategoriach serii Penguin Classics.
 

Wcale nie. Najwidoczniej jestem odporna na powyższe wdzięki.

7.  Deszczowe dni>słoneczne dni.

Deszczowe dni, to dla mnie idealny czas na czytanie książek bez stresu, że zaniedbuję inne sprawy. Słoneczne dni oznaczają czytanie książki z lekką nutą wyrzutów sumienia wynikających z tego samego powodu.

8.  Tak wyobrażasz sobie idealny dom.
 

Jak najbardziej! Mnóstwo książek dookoła to warunki wprost dla mnie wymarzone. Uważam, że powinno tak być w każdym domu.

9. Przechodzenie obok zamkniętej księgarni jest torturą, a kiedy jest otwarta, nie jesteś w stanie wyjść bez kupienia czegoś. Zadurzyłaś się w sprzedawcy w księgarni tylko na postawie jego gustu książkowego.

Faktycznie trudno mi się oprzeć pokusom wystawy każdej księgarni, to przecież zrozumiałe:) Stawiam sobie wyzwanie, aby powstrzymać się od większych, nieplanowanych zakupów, ale często przegrywam tę nierówną walkę, nie utrzymując wstrzemięźliwości. Co do sprzedawcy, to nierealne, bo w mojej księgarni pracują panie, ale gdyby było inaczej? Cóż. Wszystko jest przecież możliwe.

10. Za każdym razem kiedy rozpoczynasz nowy projekt, musisz najpierw przeczytać mnóstwo książek na jego temat. Zakładasz, że z książek nauczysz się wszystkiego.

Tylko z książek można dowiedzieć się najwięcej na interesujący nas temat. To prawdziwa kopalnia wiedzy!

11.  Nigdy nie wyśmiewasz tego, kto coś przeczytał, ale szydzisz z tych, co nie czytali.

Uważam, że każdy ma swój indywidualny gust czytelniczy, a jak wiadomo o tych się nie dyskutuje. Nawet jeżeli oznacza to masę rechotów... Moje motto brzmi: "Wystrzegaj się ludzi, którzy nie przeczytali ani jednej książki". Okazuje się, że to jedynie teoria, praktyka zaś pokazuje, że poślubiłam takiego "czytelnika". Jak do tego doszło? Mnie nie pytajcie...

12.  Kiedy ktoś przychodzi do Ciebie po radę, dajesz mu książkę.

Chętnie bym to zrobiła, ale nie każdy szukający w moich progach wsparcia, czyta. Dlatego uważam, że byłoby to zbyt ryzykowne rozwiązanie. Ktoś może odnieść wrażenie, że go zbywam uchylając się od odpowiedzialności.

13. Tak wygląda Twoja walizka gdy jedziesz na wakacje.  
 

Walizka przedstawiona na zdjęciu powyżej przypomina moją. Zależy dokąd jadę i na jak długo, ale książki 'od wyboru do koloru' biorę ZAWSZE ze sobą.

14. Nie masz pojęcia, co robią na plaży ludzie, którzy przychodzą tam bez książek.

Fakt. Zupełnie nie wiem, po co tutaj przyszli nieprzygotowani do leżakowania:)

15.  Stos książek przy Twoim łóżku zaczyna przypominać wieżę z gry Jenga. 

Moje łóżko jest lekko obłożone, przyznaję ze wstydem. Ale nie wygląda to aż tak pięknie, jak na przedstawionym zdjęciu:) Moja biblioteczka ciepło obejmuje wszystkie książki, ale nie przeszkadza to, aby na stoliku nocnym leżał jakiś egzemplarz. Jeden lub dwa, przecież to żadna różnica...

16. Najseksowniej wyglądają dla Ciebie osoby, które trzymają w ręku książkę. 

Oj! Jak tu się przyznać bez żenady:) To dopiero zboczenie książkowe, ale TAK!

17. Im grubsza książka, tym lepsza.
 

Pewnie, że tak. Zawsze wystarczy na dłużej. Mogę stwierdzić, że przeczytałam jedną książkę, a fakt, że miała tysiąc stron lub więcej działa jedynie na moją korzyść.  

18. Oceniasz ludzi na podstawie ilości książek, które mają w domu. Ale książki i tak są lepsze niż konieczność zmagania się z ludźmi. 

Szczerze mówiąc zdecydowana większość moich znajomych nie czyta wcale, wiec nie posiada w domu żadnych książek. Osoba, u której je zauważam z pewnością zyskuje w mojej ocenie. Odnośnie drugiej części pytania rzeczywiście czasem lepiej przeczytać dobrą lekturę, aniżeli znosić fochy, docinki lub paranoje innych ludzi.

19.  Twoja wiara w ludzi wraca, kiedy ktoś przeczyta książkę, którą mu polecałaś. 

Współczesność nie służy zbytnio książkom. Ogólnie wiadomo, że są traktowane po macoszemu i dużo ludzi w ogóle nie czyta. Ja na szczęście do tej grupy się nie zaliczam. Wam też nie radzę:) Taki nowo nabyty czytelnik jest jak kropla w morzu, ale i tak rośnie w moich oczach do niebotycznych rozmiarów. Nie wszystko jeszcze stracone.

20.  Książka jest zawsze, zawsze lepsza. 

Mogłabym wymieniać w nieskończoność przykłady wyższości książki nad innymi sprawami, ale nie w tym rzecz. Uważam, że jest najlepsza zawsze i w każdej sytuacji.

21. Jedną z największych przyjemności w twoim życiu jest zapach książek. 

Wącham książki. Przyznaję się bez bicia, ale przecież WSZYSCY tak robią:) Naturalna rzecz pod słońcem. Daje mi mnóstwo przyjemności, w której się zatracam.

22.  Bardzo przejmujesz się przemocą wobec książek.

Dbam o książki, jak o własne dzieci. Nic mnie tak nie wytrąca z równowagi, jak zagięta kartka, zniszczona okładka, albo co gorsza wyrwane strony. Fatalnie to świadczy o człowieku.

23.  Oczywiście, że ćwiczysz!
 

Pewnie, że ćwiczę! Przy użyciu książek, to najlepsze połączenie przyjemnego z pożytecznym:)

24. Zachowujesz się czasami jakbyś cierpiała na bezsenność.
    A kiedy już zasypiasz, to zwykle z książką w ręku.

Dobra książka po prostu zmusza do takich zachowań, jak bezsenność, o czym wyżej była mowa. Zasypiam w jej towarzystwie.

25. Kończenie dobrej książki jest jak strata przyjaciela. Pomiędzy jedną a drugą książką jesteś zagubiona.  

Przez pewien czas po skończeniu książki przeżywam ją, jeżeli faktycznie była dobra i wciągająca. Aby wyrwać się z amoku po prostu zaczynam następną, zatracając się ponownie. To działa jak narkotyk.


Z każdym pytaniem robiło mi się coraz bardziej gorąco. Żarty się naprawdę skończyły! Koniecznie coś muszę zrobić z tym fantem, tylko nie wiem, czy mam na to ochotę:) Może poszukam terapii w grupie wsparcia na Portalu Księgarskim?

Czytając własne odpowiedzi doszłam do wniosku, iż jestem uzależniona od książek. Tylko wcale nie dziwi mnie ten fakt:)

A jakie są Wasze reakcje na zamieszczone pytania? Czy jesteście książkoholikami? Czekam na komentarze:)

środa, 18 września 2013

"Skrawki życia"

Autor: Debbie Macomber
Tytuł: "Skrawki życia"
Wydawnictwo: Wydawnictwo Mira, 2009
Ilość stron: 384


Zachęcona przeczytaną ostatnio powieścią Debbie Macomber pt. Pensjonat wśród róż [recenzja] postanowiłam sięgnąć po kolejną, co jak się okazało było rewelacyjnym pomysłem.

Lydia Hoffman przeżyła dwa przewlekłe okresy nowotworu mózgu. Pierwszy raz mając zaledwie szesnaście lat, drugi trochę później, co wywołało u niej ostrożność i strach przed ponownym atakiem choroby. W tamtym okresie podczas chemioterapii nauczyła się robić na drutach i dzięki temu udało jej się przetrwać ten strasznie niepewny czas. Pragnąc zostawić po sobie trwały, namacalny ślad otworzyła sklep z włóczką, co okazało się dla niej ogromnym wyzwaniem. Spotyka się z Bradem, samotnym ojcem ośmioletniego Cody'ego.

Rozwódka Elise Beaumont zakończyła pracę w szkolnej bibliotece i oczekiwała przejścia na zasłużoną emeryturę. Oszczędności całego życia zapragnęła zainwestować w budowę własnego, wymarzonego domu. Firma zajmująca się tym przedsięwzięciem ogłosiła bankructwo, w związku z tym Elise została bez pieniędzy i domu. Chciała wrócić do ręcznych robótek, z którymi miała wcześniej do czynienia i dawały jej wiele satysfakcji, więc zapisała się na kurs organizowany przez Lydię.

Bethanne Hamlin jest rozwódką i matką dwójki dzieci. Po ślubie uznała, że będzie się zajmować domem i rodziną, gdyż mąż zarabiał wystarczająco dużo pieniędzy, aby ich utrzymać. W Walentynki poinformował ją, że nic do niej nie czuje i od dwóch lat spotyka się z kochanką. Rozwód zrujnował jej psychikę, przeszła załamanie nerwowe, a najbardziej przeżyły to dzieci. Nie bardzo wiedziała, co ze sobą począć, a że dawniej robiła na drutach, widząc sklep z włóczką zgłosiła się na kurs dziewiarski.

Courtney Pulanski to uczennica klasy maturalnej, stanowi więc urozmaicenie wśród reszty bohaterek swoją świeżością i młodością. Po śmierci mamy, która zginęła w wypadku samochodowym, stwarza problemy wychowawcze, nie uczy się, bezsprzecznie zmierza ku autodestrukcji. Zatroskany ojciec wysyła ją do babci, aby u niej zamieszkała na czas jego nieobecności związanej z wykonywanym zawodem i skończyła szkołę. Nastolatka cierpi na nadwagę, której pomimo starań nie potrafi zlikwidować. Babcia zapisuje ją na kurs, aby wyszła do ludzi. 

Każda z bohaterek codziennie walczy z przeciwnościami losu, których jest bez liku. Lydia ma żal do siostry o brak zaufania. Elise nie potrafi uporać się ze sprawą byłego męża, do którego nadal czuje słabość. Bethanne po odejściu męża kompletnie sobie nie radzi z codziennością, dodatkowo córka nie odnajduje się w tej przykrej sytuacji narażając własne zdrowie. Courtney zawzięcie walczy o zrzucenie kilku zbędnych kilogramów i miłość pewnego chłopaka. Pierwsze zajęcia nie należały do najbardziej udanych. Jak będą wyglądać następne? Czy zaprzyjaźnią się, a może zostaną wrogami? Są tak różne, że doprawdy trudno o wspólny język.

Powieść w zasadzie stanowi cztery pomniejsze historie, które swobodnie mogłyby tworzyć osobne książki. Autorka jednak ciekawie je połączyła w jedną spójną całość. Pomimo wielu niepowodzeń każda  opowieść znalazła na kartach powieści pomyślne rozwiązanie, niosące nadzieję czytelnikowi, że wszystkie problemy kiedyś miną. Bohaterki uczą się na własnych błędach i wyciągają wnioski na przyszłość. Mogłam się swobodnie utożsamić z każdą z opisanych kobiet, gdyż ich problemy nie są mi obce. Przyjaźń, miłość, szacunek, a także rezygnacja z własnych ambicji na korzyść drugiej osoby, stanowią główne tło moralne w książce.

Skrawki życia to piękna, wzruszająca opowieść o życiu. Znalazłam tu ciekawy sposób prowadzenia narracji, zgrabnie uformowane wypowiedzi, wciągające historie, wątki poboczne idealnie wkomponowane w główne tło wydarzeń. Debbie Macomber dobrze odrobiła zadanie domowe, albo sama dzierga na drutach, tak fascynująco opisuje dziewiarstwo. Na końcu książki umieściła opis robienia skarpet wg Nancy Bush, potrzebny do tego rodzaj drutu, włóczki oraz wymiary. Autorka jest niezwykła, jedyna w swoim rodzaju i po raz kolejny pokazała klasę. Szczerze podziwiam jej prozę. Uważam, że jest mistrzynią literatury kobiecej, dlatego gorąco zachęcam do czytania, jednak nie tylko panie.

Moja ocena: 5/5

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania: Czytamy powieści obyczajowe


Skrawki życia [Debbie Macomber]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

niedziela, 15 września 2013

Wydarzenie - Targi Książki w Katowicach [2013]:)


Wielkimi krokami zbliżają się trzecie w kolejności Targi Książki. Odbędą się w dniach 20 - 22 września 2013 roku w Hali Widowiskowo - Sportowej "Spodek" w Katowicach.

Grupa Śląskich Blogerów Książkowych będzie prowadziła panel dyskusyjny dla blogerów, do którego od pewnego czasu się przygotowujemy. Mam nadzieję, że wszystko przebiegnie sprawnie i bez przykrych niespodzianek. Więcej informacji o TK można znaleźć na Lubimyczytać.pl [TUTAJ], będącym patronem medialnym oraz na facebooku, śledząc wydarzenie [TUTAJ]. 

Zachęcam wszystkich miłośników literatury do wzięcia udziału w Targach, podczas których spotkać można wielu ciekawych autorów polskiej sceny literackiej. Spodziewajcie się atrakcji nie tylko dla osób dorosłych, gdyż dzieciom nuda też nie zagrozi. O nich również organizatorzy ciepło pomyśleli :)

Każda osoba prowadząca blog książkowy ma szansę darmowej wejściówki na Targi. Wystarczy zarejestrować się TUTAJ :)

Domyślam się, że wielu już zgłosiło swój udział. Jednak, jeżeli ktoś troszeczkę zaspał, czy przeoczył ten fakt, to śmiało można jeszcze skorzystać.

Serdecznie zapraszam wszystkich zainteresowanych!
Do zobaczenia w Katowicach :) 

czwartek, 12 września 2013

"Niedoręczony list"

Autor: Sarah Blake
Tytuł: "Niedoręczony list"
Wydawnictwo: Weltbild, 2011
Ilość stron: 310


"Wzruszająca powieść o kobietach, dla których miłość i honor były ważniejsze niż życie" - [z okładki]

Tytułowy list został wysłany w 1941 roku. Współcześnie mamy szereg innych możliwości, jak telefon, fax czy poczta elektroniczna, aby nadać wiadomość, ale wówczas jedynym i niepowtarzalnym narzędziem był list nadawany w urzędzie pocztowym. Wokół owego listu toczy się akcja powieści scalając w jeden łańcuch życie głównych bohaterów w miejscowości Franklin, nadmorskim miasteczku w Massachusetts.

Frances Bard to amerykańska radiowa dziennikarka wojenna, której głos rozpoznają ludzie w innym kraju. Po śmierci koleżanki z pracy przejmuje jej służbowe obowiązki, zbierając informacje o Żydach w Europie. Aby lepiej poznać temat udaje się w podróż do ogarniętej wojenną zawieruchą Francji, spotyka ściganych i mordowanych z zimną krwią Żydów. Ciężko jej zaakceptować szarą codzienność nacechowaną bestialstwem. Bezustannie odsłuchuje nagrane na taśmie głosy ludzi, którzy opowiadali o swoich przeżyciach. Nie potrafi pogodzić się z faktem, że większość z nich już nie żyje. Sama jest winna śmierci jednego z nich.

Iris James jest czterdziestoletnią naczelniczką urzędu pocztowego, czuwającą nad ludzkimi sekretami, która zawsze rzetelnie i wzorowo wykonywała swe zawodowe obowiązki, teraz złamała wszystkie obietnice i ślubowania, aby przeczytać list zaadresowany do kogoś innego. Spotyka się z mechanikiem Harrym Valem przekonanym o nieuchronności niemieckiego ataku i z niepokojem obserwującym linię brzegową. Niebawem okaże się, czy miał rację, chociaż przyjdzie mu zapłacić najwyższą cenę.

Emma Fitch to żona miejscowego doktora Willa, wcześniej borykająca się z mianem sieroty, ponieważ jej rodzice zmarli na hiszpankę. Marzyła o związku z partnerem, aby nie czuć się samotną i udało jej się stworzyć dobre małżeństwo. Kochali się, opiekowali nawzajem będąc dla siebie oparciem. Mąż po niespodziewanej śmierci młodej pacjentki, załamany, totalnie przygnieciony ciężarem winy postanawia wyjechać do Londynu w charakterze lekarza wojennego. Emma początkowo nie wyraża zgody, ale widząc desperację męża poddaje się.

Żadne znaki dotychczas nie zwiastowały początku wojny. Trudno przewidzieć z jakiej przyczyny i na jak długo nadchodzi.

"(...) Wojna spadła na miasto, jak grom z jasnego nieba - i została. W pierwszej minucie ataku zginęło czterysta osób. Podczas pierwszej nocy tysiąc czterysta osób zostało ciężko rannych, a po siedemnastu nocach nie sposób się było dowiedzieć, kto jeszcze jest przy życiu. Każdej nocy padały nowe liczby (...)" - [str.33]

Każdego dnia spadających bomb było coraz więcej. Z tego powodu londyńskie dzieci płynęły na statkach przez Atlantyk. Mieszkańcy Londynu nie chcieli zostawiać dobytku całego życia uciekając, tylko stwarzali pozory normalności robiąc to co zwykle. Dochodzą słuchy o utworzeniu żydowskiego getta w Warszawie, co wydaje się być nieprawdopodobne. Informacja więc wywołuje niemałe poruszenie i zdumienie. Frankie pisała o tysiącach Żydów w Warszawie, o ich ucieczce na Litwę czy Łotwę, o samobójstwach, deportacjach, masowych aresztowaniach w celu zwrócenia uwagi świata na wydarzenia i przekazywała je na antenę. Wielu dziennikarzy nie wierzyło początkowo doniesieniom o planowanej akcji przeciwko Żydom,  z tego powodu nie podjęto żadnych działań zapobiegawczych ani naprawczych, bo już było za późno. 

Sarah Blake przedstawiła sposób postrzegania wojny przez Amerykanów, którzy początkowo sami nie mają z nią nic wspólnego, nie utożsamiają się z nią. Wydarzeń ściśle związanych z  wojennymi działaniami jest niewiele, jedynie wspomnienia dziennikarki, które mogły rzucić cień prawdy. W książce więcej się o niej słyszy w radiu niż rzeczywiście przeżywa. Jakże odmienna perspektywa w porównaniu z tematyczną literaturą, którą miałam okazję czytać. Główny wątek jednak stanowi miłość, ból rozstania i siła do przetrwania bez ukochanego człowieka. 

Niedoręczony list to wzruszająca powieść podejmująca jakże trudny temat drugiej wojny światowej, skłaniająca do refleksji. Swobodny styl narracji sprawia ciekawy odbiór lektury u czytelnika. Jednak przeszkadzało mi zbyt pobieżne potraktowanie sprawy charakterystyki bohaterów, którym brakowało ostrości, dopracowania, przez co stracili za znaczeniu. W zakończeniu zabrakło mi choćby odrobiny pozytywnego aspektu, hartu ducha, odwagi. Powieść nie powaliła mnie na kolana, chociaż miała takie aspiracje, przytłoczyła swoim przesłaniem. Jednak jest warta przeczytania, do czego zachęcam.

Moja ocena: 3/5

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania: Czytamy powieści obyczajowe


Niedoręczony list [Sarah Blake]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

poniedziałek, 9 września 2013

"Posiadłość"

Autor: Maggie Moon
Tytuł: "Posiadłość"
Wydawnictwo: Novae Res, 2013
Ilość stron: 290


Maggie Moon to pseudonim literacki młodziutkiej polskiej pisarki, miłośniczki kawy, mieszkającej i studiującej w Krakowie, której Posiadłość stanowi pierwszą powieść. Niespotykany warsztat literacki autorki sprawia, iż trudno uwierzyć, że to jej debiut. Napisała mroczny thriller, najeżony tajemnicą i grozą, czym sprawiła mi nie lada niespodziankę.

Zara Dormer to studentka malarstwa, wychowana w biednej rodzinie lecz pełnej miłości i szacunku oraz wiary w jej osiągnięcia. Rodzice rezygnują z własnych potrzeb, aby zapewnić córce wszystko, co najlepsze. Obciążona poczuciem winy z powodu przeżytej tragedii, stara się żyć w miarę normalnie. Wyjeżdża na prestiżowe warsztaty malarskie do zapomnianej przez współczesność rezydencji Debrettów w Charlottshire. Posiadłość, a raczej zamek, swego czasu został zmieniony w hotel dla bogatych. Wyjątkowy wystrój sprawiał na gościach wrażenie podróży w czasie, do pełnych uroku i gwaru sal balowych. Jednak tajemnicze zniknięcia kobiet powodują, że przestaje być tak pięknie, a robi się przerażająco. Co się za tym kryje? Zara instynktownie wyczuwa, że w piwnicy, do której nie ma wstępu, coś złego się znajduje. Poczuła swoisty zapach śmierci stojąc obok wejścia. Poznaje dwóch właścicieli posiadłości, którzy są wręcz piekielnie przystojni o magnetyzującym spojrzeniu. Jak się później okazało przez stulecia bezkarnie kontynuowali swój zabójczy proceder. Słynna biżuteria Debrettów, notabene bardzo droga, sprzedawana jedynie wybranym i zaufanym odbiorcom, została wykonana ze szczególnym dodatkiem, który u wielu wywoła dreszcz obrzydzenia. Atmosfera się zagęszcza. Każda podobna posiadłość skrywa własne sekrety, które czasem powinny pozostać w ukryciu.

Powieść obfituje w niespotykane zwroty akcji oraz retrospekcje czasowe, przedstawiające wydarzenia sprzed wieków. Napięcie akcji wzrasta zaraz na początku książki pozwalając domyślać się zaledwie dalszej części, a jednocześnie utrzymuje się na wysokim poziomie, aż do samego jej zakończenia, które było dla mnie totalnym zaskoczeniem. Realnie przedstawiono tło historyczne i  charakterystyczne słownictwo, zaś bohaterowie skonstruowani po mistrzowsku, nakreśleni nadzwyczaj wyraźnie z charakteryzującymi ich cechami. Autorka miała ciekawy pomysł na powieść, który zrealizowała z prawdziwym polotem.

Posiadłość to thriller obfitujący w mrożące krew w żyłach napięcie, które sprawia, że nie sposób odłożyć książki ani na chwilę. Jak zaczęłam czytać, od razu przepadłam w jej nieziemskim klimacie. Autorka stworzyła coś pięknego i oryginalnego na polskim rynku wydawniczym. Z niecierpliwością i nadzieją zarazem wyczekuję kolejnych powieści tej wyjątkowo utalentowanej pisarki. Moim skromnym zdaniem to nadzwyczaj udany debiut. Zachęcam do lektury wszystkich miłośników powieści z dreszczykiem. Z pewnością dla każdego to spotkanie będzie satysfakcjonujące.

Moja ocena: 5/5

ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA I ZRECENZOWANIA POWIEŚCI GORĄCO DZIĘKUJĘ AUTORCE - PANI MAGGIE MOON :)

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania: Debiuty pisarskie