piątek, 5 lipca 2013

"Podniebna kawaleria"

Autor: Witold Aleksander Herbst
Tytuł: "Podniebna kawaleria"
Wydawnictwo: Zysk i S - ka, 2013
Ilość stron: 380


„Witold Aleksander Herbst urodził się w 1919 roku w Warszawie. Od 1938 roku uczęszczał do Szkoły Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie. Po wybuchu wojny ewakuował się przez Bukareszt, Stambuł i Marsylię do Lyonu, by ostatecznie trafić do Wielkiej Brytanii. Tam najpierw latał w dywizjonie 308, później 303. Został trzykrotnie zestrzelony, ale ani razu nie dał się złapać przez wroga. Uczestniczył w wielu ryzykownych misjach. Otrzymał brytyjski Krzyż Walecznych. Po wojnie ukończył London School of Economics. Pod koniec lat sześćdziesiątych przeniósł się do Nowego Jorku. Po 1989 roku sprowadzał do Świecia nad Wisłą – miasta, w którym się wychował – amerykańskich wolontariuszy uczących się angielskiego w czasie wakacji. Uhonorowany został przez polskie władze krzyżem kawalerskim Polonia Restituta i medalem Pro Memoria. Emeryturę spędza z rodziną w Edmonds niedaleko Seattle.” – z okładki.

Witold Herbst zaraził się „bakcylem latania”, jak to określa, mając piętnaście lat. Jest najstarszym żyjącym myśliwcem dywizjonu 303 i 308, który zdecydował się opowiedzieć o losach pilotów wojennych z bardziej zwyczajnej perspektywy, nie jako herosów, za których ich uznawano, ale zwykłych ludzi popełniających błędy. Przygodę swojego życia zaczyna od momentu, kiedy piątka przyjaciół tworzy grupę potocznie nazywaną „Klubem”, w skład którego wchodzą Borodej, Ginter, Pęckowski, Retur i oczywiście Herbst. Tragizm sytuacji polega na tym, że z wyżej wymienionych wojnę przeżył jedynie ostatni, pozostali albo zaginęli w akcji, albo ponieśli śmierć na miejscu. Codziennością pilotów była konieczność żegnania kolegów po fachu, ponieważ śmierć zbierała okrutne żniwo. Wstrząsający dla mnie był moment, kiedy pan Witold zmuszony przez zaistniałe okoliczności  strzelał do pilota, który nie mógł wydostać się z płonącego samolotu i tym sposobem wybawił go od śmierci w męczarniach. 

W dniu inwazji niemieckiej na Polskę był w eskadrze „B” Szkoły Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie. Pierwszego dnia wojny miasto zostało zbombardowane, przez co szkoła straciła większość samolotów, ale piloci schronili się w okopach, dlatego nie ponieśli ofiary w ludziach. Podchorążowie w małych grupach, albo pojedynczo przekradali się do Francji, gdzie punktem zbornym był Lyon. Każdy z nich opowiada przyjaciołom o tym, co spotkało ich po drodze. Po pewnym czasie trafiają do Montrose, gdzie miał miejsce specjalistyczny kurs pilotażu polegający na ćwiczeniach w trakcie lotu figur akrobatycznych. Herbst zdał egzamin z wynikiem bardzo dobrym, po czym został oddelegowany do jednostki nieoperacyjnej w Gosport na południu Anglii, gdzie pomagano szkolić artylerzystów artylerii przeciwlotniczej marynarki i armii lądowej. Potem dostał się do szkoły nocnych myśliwców w Church Fenton, gdzie wywarł pozytywne wrażenie swoją postawą i umiejętnościami, przez co wybrał go na swego pilota sierżant Lynch, co było dużym wyróżnieniem. Jednak z powodu pewnej afery został przeniesiony do 308 dywizjonu myśliwskiego w Hutton Cranswick, który zestrzelił najwięcej niemieckich samolotów. Ponownie oddelegowany, tym razem do 303 dywizjonu w Nort Holt, co było dla niego po prostu marzeniem. Przelatał dotychczas ponad 140 lotów bojowych, dlatego wyjechał do szkoły myśliwskiej w Rednal w charakterze szefa wyszkolenia nawigacyjnego, co było równoznaczne z awansem na kapitana.

Podniebna kawaleria opisuje perypetie młodych Polaków, którzy zostali poniekąd zmuszeni do wzięcia udziału w walkach pod obcym niebem i daleko od ojczyzny. Przedstawia dużo istotnych faktów z czasów drugiej wojny światowej, a jednocześnie stanowi źródło wiedzy na temat stricte samolotów, ich rodzajów, czy przeznaczenia, wyższości jednych nad drugimi. Pasja latania i miłość do samolotów ujawnia się na kartach tej książki, najeżonej fragmentami czysto technicznymi sformułowaniami, czy nazwami, przez co czułam się nieco przytłoczona, jednakże jestem laikiem w zakresie lotnictwa i było to dla mnie całkowitą nowością. Autor pokazał odskocznie od brutalności wojny w postaci barów, gdzie dotrzymywały im towarzystwa kobiety, nierzadko wdowy po pilotach, teatru, czy gry w karty, szachy, co pomagało im na moment zapomnieć. Krótki romans z francuską pielęgniarką należał pewnie do tych samych kategorii. Herbst zerwał dobrze rokujący związek z powodu niebezpieczeństwa, na jakie narażał się każdego dnia. Piloci rzadko zawierali związki małżeńskie i zakładali rodziny. Panuje przesąd, że żonaci nie żyją długo i to się sprawdza w przytoczonych historiach z dreszczykiem. Piloci mogli ponieść śmierć nie tylko podczas walki, ale też w sytuacji awarii samolotu w powietrzu lub kolizjach nie należących do rzadkości.

Witold Herbst to pilot z gramofonem i walizką pełną płyt muzyki poważnej, który z pasją i wielką swobodą opisuje własne przygody, potyczki powietrzne podnoszące poziom adrenaliny we krwi. Po wojnie nachodzi go refleksja, czy to wszystko miało sens? Czy było dobre? W każdym razie dał z siebie wszystko. No i przeżył, aby dać świadectwo. 

Uważam, że książka ma swój urok. Jest ładnie wydana, duży druk ułatwia czytanie, a przede wszystkim zawiera ciekawe fotografie z archiwum autora oraz jego znajomych. Niektóre fragmenty czytałam w najwyższym skupieniu wysilając szare komórki i próbując zrozumieć, co autor ma na myśli, a inne z niebywałym zapałem, aby dowiedzieć się, co było dalej. Mam nadzieję, że Wam także się spodoba i dostrzeżecie jej liczne pozytywy. Zwłaszcza miłośnicy lotnictwa będą zachwyceni.

Moja ocena: 3/5

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania: History Books i Nie tylko literatura piękna...


Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Sztukater
 
Podniebna kawaleria [Witold A. Herbst]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

wtorek, 2 lipca 2013

"Dom na Sycylii"

Autor: Rosanna Ley
Tytuł: "Dom na Sycylii"
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie, 2013
Ilość stron: 560


Akcja powieści zaczyna się w dniu, w którym główna bohaterka Tess Angel otrzymuje list informujący o zapisie na jej korzyść w testamencie tajemniczego Edwarda Westermana. Po dłuższym namyśle dochodzi do wniosku, że nic jej to nazwisko nie mówi, w związku z czym telefonuje do kancelarii prawniczej w Londynie, będącej nadawcą korespondencji i wyjaśnia wszelkie wątpliwości. Zgodnie z wolą zmarłego nabywa w spadku dom na Sycylii pod pewnymi warunkami.

Jej mamma - Flavia była Sycylijką z krwi i kości, ale w młodości opuściła wyspę i rodzinę odcinając się całkowicie od korzeni. Do dziś nie lubi opowiadać o tym okresie życia, jest w tej kwestii zwyczajnie uparta. Na każde pytanie dotyczące drażliwej tematyki odczuwa smutek albo gniew. Na nieoczekiwany spadek reaguje zaskoczeniem i potwierdza znajomość z panem Edwardem, jako pracodawcą zarówno własnym, jak i rodziców. Jakie motywy kierują decyzjami byłego właściciela willi?

Tess to trzydziestodziewięcioletnia pracownica działu obsługi klienta firmy wodociągowej, samotna matka Ginny, bystrej i spostrzegawczej nastolatki przechodzącej trudny okres związany z dorastaniem oraz podjęciem decyzji o studiach, od których bardziej interesują ją podróże. Tess aktualnie znajduje się w niezobowiązującym związku z żonatym Robinem, któremu brak odwagi do porzucenia żony. Obiecuje kochance wspólny wyjazd na Sycylię, z którego niezwykle szybko się wycofuje podając powody rodzinne. Bohaterka pragnie zmiany podświadomie wyczuwając, że takie niepewne życie u boku wiecznie zajętego inną żoną partnera, to nie dla niej. W skrytości ducha pragnie czegoś lepszego, bardziej wartościowego i stabilniejszego. Przed wyjazdem rozstają się, co wywołuje rozczarowanie i z żalem zmieszany zawód. 

Villa Sirena, bo taką nazwę nosił dom, którego stała się właścicielką, miała najpiękniejszy widok na świecie, który Tess zauroczył od pierwszego momentu, podobnie, jak cała willa. Okazała się być w lepszym stanie, niż wstępnie zakładała, nie wymagała generalnego remontu. Dwóch sycylijskich przystojniaków, artysta Tonino oraz przedsiębiorczy Giovanni, zabiega o jej względy.

Sycylia to piękna, malownicza wyspa, a jednocześnie mroczna i niebezpieczna. Połączenie to jest po prostu fascynujące. Poznajemy mentalność Sycylijczyków, gdzie podejrzliwa mafia rządzi każdym obywatelem i otrzymuje zapłatę za ochronę mienia. Mieszkańcy są honorowymi bałaganiarzami z wielopokoleniowymi waśniami rodzinnymi, których powodów nie do końca pamiętają. Autorka wiernie oddała mroczny klimat Sycylii.

Rosanna Ley stworzyła intrygującą, nietypową powieść obyczajową, bo z domieszką sensacji niebezpiecznego świata mafii, przygody detektywistycznej, poszukiwania skarbów oraz romansu. Zawiera połączenie najlepszych cech wspomnianych gatunków literackich. Ciekawy dodatek stanowią przepisy na kulinarne specjały, które tradycja nakazuje przekazywać z pokolenia na pokolenie. Notes Flavii pisany dla Tess w celu wyznania tajemnicy przeszłości zawiera mnóstwo przepisów. Bohaterkę charakteryzuje niesamowite poczucie humoru. Narracja przeplata na przemian aktualne wydarzenia oraz odkrywanie sekretów. Autorka wykreowała ciekawe relacje emocjonalne na linii matka - córka. Z jednej strony znajduje się problematyczna nastolatka, z drugiej zaś mądra, pełna tajemnic babcia. Pomiędzy nimi ulokowana zostaje Tess - matka, a tym samym córka - scalająca godnie to ogniwo, pragnąca zadowolić pierwszą, jak i drugą oraz osiągnąć pewien rodzaj stabilizacji, co udaje się dopiero pod koniec książki.

Dom na Sycylii to wielowątkowa, cudownie wydana z dbałością o każdy szczegół, powieść. Sama okładka na wstępie zachęca, aby z okien willi obserwować bezkresne morze, czasem spokojne, innym razem wzburzone, ale nieprzerwanie piękne. Spodobał mi się watek poszukiwania zaginionego, uważanego za skradziony, skarbu o dużej wartości materialnej. Tonino i Tess rozwiązują tajemniczą zagadkę sprzed wielu lat, która skłóciła trzy sycylijskie rodziny, jak się okazało, bezpodstawnie. Mogłoby się wydawać, że szczęśliwe zakończenie trąci banałem, jednak tej książce daleko do tego. Doceniam pomysł na powieść, ale jego realizacja przeszła moje najśmielsze oczekiwania, czym zasługuje na najwyższych lotów uznanie. Żałuję, że skala ocen, którą się posługuję ma jedynie 5 stopni, bo zabrakło oceny, jaką powieść powinna otrzymać za całokształt. Autorkę wpisuję na listę ulubionych i z pewnością przeczytam inne jej powieści. Namawiam do lektury wszystkich, bo jestem przekonana, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie! Świetna książka na lato :)

Moja ocena: 5/5

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania: Czytamy powieści obyczajowe oraz 100 książek, które trzeba przeczytać przed śmiercią

 
Dom na Sycylii [Rosanna Ley]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

sobota, 29 czerwca 2013

Stosik czerwcowy [2013]:)


W CZERWCOWYM STOSIKU ZNAJDUJĄ SIĘ W KOLEJNOŚCI OD GÓRY:

1. "W imię miłości"  Jodi Picoult - zakupiona w supermarkecie Dino za nieduże pieniądze, bo wydanie kieszonkowe...

2. "Dom na Sycylii" Rosanna Ley - kupiona na Allegro, której zapragnęłam całym sercem od momentu wydania. Opłaciło się, bo właśnie czytam i jest rewelacyjna...

3. "Dom córek" Sarah - Kate Lynch - z wymiany na Lubimy Czytać

4. "Ocalały" Sam Pivnik - odkupiona od Przyjaciółki po przystępnej cenie :)

5. "Czarny Wygon. Bisy" Stefan Darda - tej jednej brakowało na mojej półce i musiałam kupić...

6. "Dom tajemnic" Lorena Martin D. - odkupiona od Przyjaciółki

7. "Pieśń Maorysów" Sarah Lark -  upragniony zakup na Allegro.

8. "Trzecia tajemnica" Steve Berry - odkupiona na Lubimy Czytać

9. "Spustoszenie" Bernard Cornwell - prezent od Przyjaciółki

10. "Antykwariusz" Aleksander Buszkow - powieść recenzencka od portalu Sztukater, za którą składam serdeczne podziękowania :)

NA KONIEC NIESPODZIANKA !!!


Na autograf Stefana Dardy polowałam od dłuższego czasu biorąc udział w kilku konkursach, które organizował. Niestety nie poszczęściło mi się. Ale jak widzicie na załączonym wyżej zdjęciu - NARESZCIE MAM! Nie powiem, jak weszłam w jego posiadanie. Niech zostanie to moją słodką tajemnicą :)

środa, 26 czerwca 2013

"Dom tajemnic"

Autor: Lorena Martin D.
Tytuł: "Dom tajemnic"
Wydawnictwo: Bukowy Las, 2013
Ilość stron: 400


Lorena Martin D. jest spokrewniona z Porfirio Diazem, dyktatorem Meksyku do 1910 roku. Napisała powieść podczas podróży do Polski związanej bezpośrednio z poszukiwaniem zaginionej gałęzi rodziny. Znalazła w naszej ojczyźnie materiał na książkę, bazując na licznych źródłach podanych w bibliografii, co świadczy o drobiazgowym poznaniu faktów historycznych i przekazaniu ich rzetelnie w powieści. "Dom tajemnic" to jej polski debiut autorski.

Główna bohaterka Amada, to młoda Amerykanka meksykańskiego pochodzenia szukająca na własną rękę odpowiedzi, które są głęboko skrywane i trzymane w najściślejszej tajemnicy. Członkowie rodziny zbywają  to milczeniem jako sprawę poufną, bolesną czy wręcz wstydliwą. Babciny kuferek z rodzinnymi sekretami napędza machinę ciekawości, a zarazem skłania do bezzwłocznego wszczęcia poszukiwań. Trop wiedzie do Davida Anasosy, wieloletniego pracownika jej dziadków, utrzymującego, że Carmina oraz Hilda to jedyne kobiety, które złamały mu serce. Tak się składa, że obie są babciami Amady. Poznajemy historię życia trzech niezwykłych kobiet, których losy splątane są nierozerwalnie z historycznymi wydarzeniami XX wieku, jak rewolucja w Meksyku, wojna domowa w Hiszpanii oraz żydowskie getto w Warszawie.

Carmina jest upartą wnuczką dyktatora, którego rządy rewolucja meksykańska postanowiła obalić w 1910 roku. Po krótkim związku małżeńskim ze starszym mężczyzną wprowadza się do samotnej ciotki, która podstępem adoptuje jej nieślubnego synka, z czym do końca nie może się pogodzić. Hilda to dumna kobieta interesu, opuszczająca ogarniętą wojną domową Hiszpanię. Zbija majątek  w nieuczciwy sposób i nie tworzy szczęśliwego związku, a mąż poznaje miłość swojego życia, Polkę żydowskiego pochodzenia, pragnie przeprowadzić rozwód i zacząć wszystko od nowa. Lea jest niezachwianą w swoich decyzjach pielęgniarką, której brutalną codziennością stał się horror getta warszawskiego. Poznaje Ramira, męża Hildy, którego obdarza uczuciem i zachodzi w ciążę. Fakt ów dociera do niej dopiero po ich rozstaniu, ale ciągle ma nadzieję na wspólną przyszłość. Niestety plany zostają pokrzyżowane przez wybuch II wojny światowej, a ich bezpieczeństwo wystawione na najcięższą próbę.

Lorena Martin zjawiskowo stopniuje emocje oraz wyjawia informacje, które Amada po wielu prośbach uzyskuje od Davida, a przy okazji czytelnik musi uzbroić się w anielską wprost cierpliwość. Wnuczka Carminy i Hildy z trudnością akceptuje fakty z życia jej przodków, poznaje od nowa, kształtuje na ich temat własne opinie. Nie wierzy w realność opowieści o tym, że jej przodek to haniebnie osławiony przez historię dyktator. Fakty mówią same za siebie i bezsprzecznie wskazują na to, że babcia przez wzgląd na bezpieczeństwo najbliższych odgrodziła rodzinę od przeszłości, gdyż ośmioro jej braci zginęło w niejasnych okolicznościach.

Autorka przedstawia porażającą statystykę śmiertelnych ofiar w trzech krajach ogarniętych wojenną zawieruchą, jednak najmocniej z nich poruszyła mnie sprawa getta warszawskiego, dlatego, że polskie realia są bardziej mi bliskie i łatwiejsze do wyobrażenia. Czytałam dotychczas sporo literatury o tematyce wojennej, a nie odczuwam przesytu, niezmiennie doprowadza mnie do płaczu. Lorena Martin wspomina w powieści o Jedwabnem, każdy z nas wie, o czym mowa, a przynajmniej powinien. To wioska, w której setka rozwścieczonych Polaków zapędziła czterystu Żydów do stodoły, po czym żywcem spaliła, a reszta mieszkańców przyglądała się obojętnie. W książce spotkamy również wychowanków Janusza Korczaka, który do samego końca pozostał im więcej niż wierny oraz Irenę Sendlerową, która wyprowadziła z getta ponad dwa tysiące dzieci, stając się dla mnie bohaterką tego okresu. 

Dom tajemnic to powieść najeżona rodzinnymi sekretami, które aż się proszą o wydobycie na światło dzienne. Intrygująca i rzetelna narracja, stopniowo wyłaniający się obraz pogmatwanych ludzkich losów, szalenie skrajnych uczuć oraz konsekwencje życiowych wyborów. Autorka wykorzystała retrospekcje i uzyskała interesującą atmosferę książki, która wciągnęła mnie od pierwszej strony, co  wcale nie dziwi zważając na genealogiczne upodobania. To piękna saga rodzinna obsadzona w głównej mierze przez odważne kobiece postaci, skłonne do najwyższych poświęceń dla dobra ukochanych osób. Polecam wszystkim zainteresowanym prowadzeniem śledztwa pod hasłem: śladami przodków. Każdego, kogo ciekawi efekt końcowy poszukiwań, ujawniania tajemnic - zapraszam do zatracenia się w tej niebanalnej lekturze.

Moja ocena: 5/5

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania: History Books, 100 książek, które trzeba przeczytać przed śmiercią oraz Nie tylko literatura piękna...

Opublikowano na stronie: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/173779/dom-tajemnic/opinia/11617406
 

niedziela, 23 czerwca 2013

"Lewa strona życia"

Autor: Lisa Genova
Tytuł: "Lewa strona życia"
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc, 2013
Ilość stron: 245



Lisa Genova wywarła na mnie ogromne wrażenie poprzez napisanie swojej pierwszej wyjątkowej powieści pt. "Motyl". Czekałam niecierpliwie na kolejną książkę jej autorstwa i zastanawiałam się z domieszką niepewności, czy "Lewa strona życia" spełni moje wygórowane oczekiwania. Moje wątpliwości okazały się zupełnie bezzasadne, gdyż zmierzyła się z następną książką w sposób profesjonalny. Jest dla mnie mistrzynią w dziedzinie emocji. Po prostu "czapki z głów"!

Bohaterką powieści jest trzydziestosiedmioletnia Sarah Nickerson, będąca pracującą na stanowisku wiceprezesa do spraw zasobów ludzkich, matką trójki dzieci, bezustannie odczuwającą wyrzuty sumienia z powodu wiecznego braku dla nich czasu. Choć stara się, jak może najlepiej, pomimo tego zdarzają się niezaplanowane trudności. Sarah potrafi robić maksymalnie dużo rzeczy jednocześnie, wykorzystując każdą wolną minutę na dodatkowe obowiązki. Nawet na płacz ma wyznaczony odpowiedni czas, jednak dla siebie samej nie potrafi go znaleźć. Nieustannie spóźniona, zawsze w biegu, świetnie zorganizowana. To perfekcyjna kobieta, silna i ambitna, żądna sukcesów. Z mężem Bobem tworzy idealnie zgrane małżeństwo, zdolne do kompromisów i poświęceń, dzięki czemu udawało im się do tej pory oddalić niejeden kryzys. Wypadek samochodowy, którego Sarah była sprawcą a zarazem ofiarą, zmienia absolutnie wszystko. Doznaje w jego wyniku urazu mózgu o nazwie zespołu nieuwagi stronnej, który przejawia się tym, że nie dostrzega niczego po swojej lewej stronie, nie jest jej świadoma. Nie potrafi sama jeść, pisać, czytać, ani się ubrać. Próbuje nie dopuszczać do siebie beznadziei i przerażenia, poddaje się rehabilitacji i pomimo wszystkich negatywnych aspektów, myśli pozytywnie i motywuje do szybkiego powrotu do zdrowia. Jest naprawdę dzielną kobietą. Wychodzi na jaw informacja, że współczesna medycyna niewiele wie o tej chorobie i nie potrafi odpowiedzieć jednoznacznie na pytanie Sary, jak długo będzie trwało leczenie oraz, co dla niej niezwykle istotne, czy w stu procentach wyzdrowieje i wróci do pracy?

"Znowu to samo. Zaakceptuj sytuację. (...) Przystosuj się. Te słowa zupełnie mi nie leżą." [str.108]

Wyobraźcie sobie, że ta silna, niezależna dotychczas kobieta, staje się uzależniona od pomocy męża oraz mamy, która celowo przyjeżdża, aby się nią opiekować. W przeszłości wydarzyła się w ich życiu tragedia rzutująca na obecne relacje, jednak udało im się porozumieć, zażegnać dawne urazy, zanim będzie za późno. Sarah nie wie, co zrobić z nadmiarem wolnego czasu. Zastanawia się więc nad swoim życiem, przewartościowuje każdą jego dziedzinę i dochodzi do nieoczekiwanych, zaskakujących wniosków. Zauważa, że pomijając pechowe okoliczności zdarzenia i tak dopisało jej szczęście. Wypadek pozmieniał priorytety całej rodziny. Czy dla bohaterki zaświeci światełko nadziei w ciemnym tunelu pełnym wątpliwości i strachu?

Lewa strona życia to powieść obyczajowa, którą szczerze polecam każdemu, ponieważ zawiera niezwykły ładunek emocjonalny, skłania do refleksji, głęboko porusza. Uczy nas, że nie powinniśmy odkładać dobrych rzeczy w nieskończoność, będąc stale w biegu. Lisa Genova podejmuje w swych książkach bolesne i traumatyczne tematy. Stworzone przez nią autentyczne psychologicznie postaci stawia na rozdrożach i wymaga podejmowania skomplikowanych decyzji. Nie boi się prawdziwych wyzwań i rewelacyjnie się sprawdza. Jej proza niesie przesłanie, aby w najtrudniejszym okresie życia zauważać pozytywne aspekty i zdawać sobie sprawę z tego, co tak naprawdę jest najważniejsze. To książka o tym, jak można dokonać transformacji swojego życia na lepsze, wykorzystując nieszczęście, które nas spotyka. Sarah jest narratorem z ogromnym poczuciem humoru i dystansem do własnej osoby. Uśmiałam się czytając o tym, jak sięgając po puszkę z colą, utknęła w lodówce, albo świętując z mężem rocznicę ślubu w restauracyjnej ubikacji zakleszczyła się w sedesie. 

Lewa strona życia taka właśnie jest, że w jednym momencie się śmiejemy, by po chwili zapłakać. Nie możecie przegapić tej lektury. Zachęcam gorąco!

Moja ocena: 5/5

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania: Czytamy powieści obyczajowe oraz 100 książek, które trzeba przeczytać przed śmiercią