Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Replika. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Replika. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 listopada 2015

"Cień gejszy" Anna Klejzerowicz

Autor: Anna Klejzerowicz
Tytuł: "Cień gejszy"
Wydawnictwo: Replika, 2011 
Liczba stron: 252


Tokio, Japonia 1905 rok - zostaje popełnione morderstwo. Mężczyzna, a właściwie były przyjaciel strzela do polskiego oficera i jego japońskiej narzeczonej. Pod wpływem impulsu zabija też służącą, która staje się mimowolnym świadkiem całego zajścia. Zabójca przyszedł po coś konkretnego. Czegoś szuka, ale niczego nie znajduje. Co jest tak cenne, aby w imię tego poświęcić życie trojga ludzi?

Gdańsk, współcześnie - Emil Żądło to były policjant, obecnie pisze artykuły do gazety. Mieszka z Martą, która pracuje w muzeum jako historyczka sztuki. Okazuje się, że na różnych forach internetowych ktoś podszywa się pod Emila i publikuje w jego imieniu co najmniej dziwne treści. Akcja toczy się ekscytująco, zdecydowanie nabiera tempa. Bohater odbiera głuche telefony. Nękanie odbywa się z coraz większym natężeniem, co trudno wytrzymać. 

Policja wszczyna nieoficjalne śledztwo, wpada na trop mężczyzny, który stoi za niewyjaśnionymi zdarzeniami. Niestety znaleźli go martwego. Poza tym szybko trafiają na kolejną ofiarę, która posiada kolekcję japońskich drzeworytów. Jaki jest element łączący oba zabójstwa? Prywatne dochodzenie prowadzi do politycznej afery. Za wszystko odpowiada człowiek, który jest generalnie nie do ruszenia. Czy uda się Emilowi dokonać tego, co wydaje się niemożliwe?

Drzeworyty oddają klimat epoki. Ich tematyka zamyka się w życiu codziennym Japończyków, ale nie przedstawiają trudów ani trosk, tylko zabawę i radość. To było najbardziej istotne. Gejsza, która widnieje na drzeworytach jest zagadkowa. Bardzo piękna. W ogóle gejsze to artystki, wykształcone kobiety, które przestrzegały wielu zasad moralnych. Nie sprzedawały swojego ciała w przeciwieństwie do kurtyzan.  

Cień gejszy ukazuje szczegóły historycznego japońskiego miasta Tokio oraz współczesnego polskiego Gdańska. Zupełnie jak dwa różne światy. Coś je jednak łączy. Z zapartym tchem czytałam o Kriegsmarine, czyli pruskiej marynarce, która brała udział w wojnie rosyjsko - japońskiej w 1905 roku. Odnalezione stare zdjęcia z tego okresu są na wagę złota. Jako pasjonatka genealogii już tak mam, że zwracam uwagę na coś, co dla innych wcale nie jest równie istotne. Zagadkowa postać twórcy drzeworytów - Baisona pozwala na wiele hipotez. Autorka łączy fikcję literacką z autentycznymi historycznymi zdarzeniami. Jest to zarówno kryminał, jak i sensacja. Książka naprawdę z najwyższej półki. Jedyne, co mogę zrobić, to polecić ją każdemu czytelnikowi. Czynię to z ogromną przyjemnością i najwyższym przekonaniem.

Moja ocena: 5/5 [rewelacyjna]

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania: History Books

O autorze:

Anna Klejzerowicz to pisarka, publicystka, fotograf, redaktor. Autorka licznych artykułów z zakresu historii sztuki oraz zdjęć teatralnych i artystycznych; wieloletni współpracownik Teatru Atelier w Sopocie. [źródło informacji - strona lubimyczytac.pl]

Publikacja:

   Emil Żądło: Cień gejszy [Anna Klejzerowicz]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

wtorek, 18 marca 2014

"Cisza pod sercem" Monika Orłowska

Autor: Monika Orłowska
Tytuł: "Cisza pod sercem"
Wydawnictwo: Replika, 2011
Liczba stron: 442


Bycie matką, to najbardziej zaszczytna rola w życiu kobiety. Wiąże się z nią wielka odpowiedzialność, a zarazem szczęście; obowiązek, a także przywilej. Niestety nie każda otrzymuje od losu ten wspaniały dar. Zdarza się, że droga do osiągnięcia celu jest kręta, wyboista, niejednokrotnie pokonywana bez pomyślnych efektów końcowych, ku rozpaczy starającej się o dziecko przyszłej, bądź niedoszłej matki. Zdeterminowane decydują się na sztuczne zapłodnienie lub w ostateczności na adopcję. Podobne wybory nigdy nie należą do łatwych, nie gwarantują sukcesu. In vitro w sposób selektywny traktuje zarodki, które  od samego początku są przecież dziećmi, a w tym wypadku wiele  z nich ginie. Z kolei adopcja także niesie pewne ryzyko, że dziecko nie spełni oczekiwań przyszywanych rodziców i cierpią wtedy obie strony. 

Poronienie czyni spustoszenie w psychice kobiety, powoduje bolesną traumę, z której niewoli trudno się wyzwolić. Otoczenie kobiety dotkniętej tą osobistą tragedią nie potrafi stawić czoła brutalnej rzeczywistości, ani tym bardziej skutecznie pocieszyć, wesprzeć, używając odpowiednich słów. Czasem nie można ich znaleźć we własnym wnętrzu, a w innych wypadkach po prostu niektórym osobom nie chce się nawet szukać. Tragedia poronienia stała się udziałem bohaterek, które w wirtualnym świecie szukają pomocy, wsparcia i wreszcie znajdują zrozumienie pośród kobiet o tożsamych przejściach.

"(...) - Dziecko! Mamo, na litość boską, to było... to jest moje DZIECKO! 
- Przepraszam, masz rację. A więc jeśli dziecko nie żyje od dłuższego czasu, to może się wdać jakieś zakażenie i jeszcze twoje zdrowie będzie zagrożone.
- Wiesz, gdzie to mam? Mnie i tak już nie ma. Jestem tylko chodzącą trumną dla mojego Okruszka! (...)" - [str.22]

Wątek na forum portalu matecznik.pl zakłada Pis-anka, czyli trzydziestoletnia Anna, prowadząca księgowość kilku niedużych firm. Pobożna mężatka oraz mama kilkuletniego Pawełka, zaś poronienie drugiej ciąży nastąpiło w 12 tygodniu. Zazdrości innym matkom, które mija na ulicy pchające wózek z dzieckiem lub ciężarnym. 

W następnej kolejności dołącza kotusiek, a w realu dwudziestotrzyletnia Mariola; pracuje w drogerii, ale marzy o rozkręceniu własnego biznesu. Jest żoną starszego o dziewięć lat Wieśka. Poroniła wczesną ciążę biochemiczną, ale Kruszyna na zawsze pozostanie w jej sercu.

Potem loguje się Kapibara75, prawdziwie trzydziestoczteroletnia Dominika, której Okruszek zmarł w jedenastym tygodniu ciąży. Żyje w związku partnerskim z Maćkiem i jest niezależną tłumaczką języka hiszpańskiego. Poza tym jej macocha w tym samym czasie oczekuje dziecka, co trudno zaakceptować w sytuacji, w której straciła swoje.

Dołącza ghij, dwudziestoczteroletnia Ewa, która uprawia seks bez zabezpieczeń i zachodzi w ciążę z przygodnym mężczyzną. Nie chce tego dziecka, rozważa nawet dokonanie aborcji, jednak biologiczny ojciec pragnie stworzyć im normalny dom. Wszystko zaczyna się dobrze układać, do czasu feralnego wypadku drogowego, w wyniku którego traci dziecko w dziewiątym tygodniu.

W skrócie poznajemy także historie innych pań, Kombinatorki, Zeze77, Majanny, mauzonki, zrozpaczonejmatki, słonecznikowej, Cyklistki, MatkiFrankensztajna, Zrozpaczonej42. Za tymi nickami kryją się prawdziwe, ludzkie dramaty. Postawy skrzywdzonych kobiet charakteryzuje bunt wobec woli Pana Boga. Niektóre posiadają domowe zwierzęta, na które przelewają nadmiar niewykorzystanego uczucia. Pod koniec książki następuje wewnętrzna przemiana bohaterek, a także ich życiowych partnerów. Pomimo przeciwności stale podejmują próbę ponownego zajścia w ciążę.

Cisza pod sercem to wzruszająca powieść obyczajowa, ukazująca problem wielu kobiet, pragnących zostać matkami, a którym los poskąpił tego przywileju. Niestety bardzo często dzieci przychodzą na świat w rodzinach, które nie chcą potomstwa, albo nie potrafią zagwarantować miłości, troski, czy odpowiednich życiowych warunków. Książka pokazuje bezlitosne oblicze przedstawicieli służby zdrowia, którym totalnie obce jest uczucie współczucia i zrozumienia. Poznałam znaczenie wielu stricte medycznych nazw, czy rodzaje przeprowadzonych badań. Osobiście nie byłam zmuszona, aby wiedzieć o podobnych szczegółach, za co dziękuję opatrzności oraz doceniam ten fakt w całej jego wzniosłości. Powieść po mistrzowsku gra na emocjach, jest niebanalna, a poruszony w niej temat stale aktualny. Podzielona jest na cztery części, od czterech pór roku - wiosnę, lato, jesień oraz zimę. Niezwykle starannie wydana, z piękną okładką w pełni nawiązującą do fabuły. Została laureatką Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego ŚWIAT KOBIETY 2011. Uważam, iż jest to wyjątkowo udany debiut Pani Moniki. Z radością sięgnę po dwie następne powieści jej autorstwa. Spodobał mi się całokształt książki, dlatego gorąco namawiam do lektury, przede wszystkim empatyczne panie. Musicie się z nią zmierzyć.

Moja ocena: 5/5 [rewelacyjna]

Książka przeczytana w ramach wyzwania: Czytamy powieści obyczajowe, Z literą w tle, 100 książek, które należy przeczytać przed śmiercią, Czytam opasłe tomiska, Grunt to okładka oraz Debiuty pisarskie

Publikacja: lubimyczytać.pl

O autorze:

Monika Orłowska  urodziła się w Krakowie w drugiej połowie XX wieku, lecz tak naprawdę zaczęła żyć w pierwszej dekadzie kolejnego. Jest anglistką, ale kocha też - z większą lub mniejszą wzajemnością - inne języki obce. Od zawsze "siedzi w książkach". Jedne czyta, drugie pisze, a ostatnio także redaguje, recenzuje i tłumaczy. [źródło informacji - strona lubimyczytać.pl]

poniedziałek, 27 stycznia 2014

"Simon i dęby" Marianne Fredriksson

Autor: Marianne Fredriksson
Tytuł: "Simon i dęby"
Wydawnictwo: Replika, 2013
Liczba stron: 396


Literatura okresu drugiej wojny światowej od zawsze mnie fascynowała i chociaż czytałam już wiele publikacji na jej temat, nie pozostaję obojętną na tragizm opisywanych zdarzeń, wręcz przeciwnie. Stale sięgam po inne książki celem zdobycia nowych informacji, czy poznania ważnych faktów historycznych. Z takim nastawieniem zaczęłam czytać powieść autorstwa Marianne Fredriksson, jednakże poszukiwanych przeze mnie elementów było zdecydowanie zbyt mało. Działania wojenne są niejako tłem innych wydarzeń, z tego powodu sama istota wojny do mnie nie przemawia. Słyszy się o niej tylko w radiu, a społeczeństwo żyje własnymi, codziennymi sprawami.

Tytułowy bohater to wrażliwy i empatyczny chłopiec, charakteryzuje się nieco ciemniejszą karnacją niż rodzice, czarnymi włosami oraz ciemnymi oczami, ale do pewnego czasu w ogóle nie jest świadomy tego, że wyróżnia się od reszty. Przybrana matka - Karin to bardzo piękna i dobra kobieta o zdecydowanej osobowości, do której zwracano się bezustannie o pomoc, gdyż potrafiła uważnie słuchać. Ojciec - Eryk to człowiek pełen sprzeczności, jednak dokładał wszelkich starań, aby spełnić edukacyjne marzenia Simona, nie szczędził pieniędzy, których raczej nigdy nie brakowało. Oboje byli dumni z osiągnięć syna. Zdecydowanie lepszy kontakt miał z matką, przyziemnego ojca niejako się wstydził. Poznaje Izaaka, żydowskiego chłopca, z którym przyjaźni się aż do osiągnięcia dojrzałego wieku. 

Karin i Eryk nie wiedzieli, który moment jest odpowiedni na poinformowanie Simona o jego biologicznych rodzicach. Poza tym pojawił się we wsi antysemityzm, co ostudziło ich zapał do wyznania prawdy. Obawiali się o jego życie i bezpieczeństwo, drżeli z tego powodu każdego dnia. Żadna chwila nie była odpowiednia, ale wyjawiają w końcu sekret o pochodzeniu Simona, który jest szczerze zaskoczony, gdyż nie spodziewał się, że akurat TA kobieta go urodziła. Od zawsze odczuwał w stosunku do niej pewien rodzaj niechęci, ale postanawia z nią porozmawiać i wypytać o szczegóły dotyczące biologicznego ojca. Sytuacja zamiast osiągnąć większą klarowność, jeszcze bardziej się komplikuje. 

Simon i dęby to piękna, ujmująca i ciepła opowieść o przyjaźni, dorastaniu oraz poszukiwaniu własnej tożsamości. Jak wspomniałam na wstępie odczułam niedosyt wydarzeń związanych bezpośrednio z działaniami wojennymi, chociaż znalazłam informację o tym, że tuż po zakończeniu walk w angielskich gazetach pojawia się prawda o wojnie, obozach koncentracyjnych w Polsce i Niemczech. Życie bohaterów toczyło się utartym trybem, nawet zdarzały się zabawne momenty, co świadczy o pewnej emocjonalnej równowadze. Świat nie był tylko zły, ani tylko dobry, wszystko mieszało się w odpowiednich proporcjach. Autorka zastosowała płynną narrację i zarysowała idealny szkic postaci dopracowanych wręcz perfekcyjnie. Okładka książki jest estetyczna i bardzo mi się podoba, pomimo, iż nie ma związku z jej treścią. Staranne wydanie zasługuje na najwyższe uznanie. Trudno mi przyporządkować powieść do gatunku literatury historycznej, bardziej skłaniam się ku obyczajowej. Przeczytałam z prawdziwą przyjemnością, ale czegoś mi brak. Pomimo tych drobnych niedoskonałości zachęcam do lektury, bo jest godna uwagi każdego czytelnika.

Moja ocena: 4/5 [bardzo dobra]

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania: Czytamy powieści obyczajowe oraz Z literą w tle

Publikacja: lubimyczytać.pl

O autorze:

Marianne Fredriksson [1927-2007] szwedzka pisarka i dziennikarka. Napisała piętnaście powieści, które były tłumaczone na czterdzieści siedem języków, m.in. angielski, niemiecki, holenderski i polski; szczególnie zaś cenione są w Niemczech. Głównym tematem jej książek jest przyjaźń, bo - jak sama utrzymywała - w przyszłości "przyjaźń będzie ważniejsza niż miłość". W Polsce ukazały się m.in. Arka Noego; Anna, Hanna i Johanna; Elizabeth i Katarina.

W 2011 roku na podstawie książki nakręcono dramat psychologiczny. [źródło informacji - okładka książki]