Pokazywanie postów oznaczonych etykietą horror. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą horror. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 października 2016

"Gałęziste" Artur Urbanowicz

Autor: Artur Urbanowicz
Tytuł: "Gałęziste"
Wydawnictwo: Novae Res, 2016
Liczba stron: 462


Anna Żukowska to główna bohaterka powieści, kobieta samotna, ale osiągająca sukcesy w zawodzie, gdyż jest uznaną w Polsce koordynator działu onkologii, która pracuje w jednym z poznańskich szpitali. Stan zdrowia jej ciężko chorej matki w ostatnim czasie mocno się pogorszył, z tego więc powodu wyrusza w trasę w kierunku Suwałk, aby się z nią zobaczyć i być może pożegnać. Będąc już prawie na miejscu odwiedza grób swojego ojca, z którym łączyła ją bardzo głęboka więź, a jego śmierć była dla małej dziewczynki totalnie niezrozumiałym wydarzeniem burzącym dotychczasowe poczucie bezpieczeństwa. Aby nadrobić nieco stracony czas postanawia pojechać skrótem przez las, ale ten skrót wydaje się jej zbyt długi. Zatrzymuje się w środku lasu, który doskonale zna z dzieciństwa, a nigdy wcześniej nie sprawiał tak groźnego wrażenia, jak dziś. Coś diametralnie się zmieniło, jednak nie potrafiła wytłumaczyć tego stanu nawet przed samą sobą. Czy spowodował to deszcz zalewający wprost wszystko dookoła? Albo wciąż bardziej gęstniejący las? Co tak naprawdę sprawia, że kamień w żołądku robi się coraz większy i większy? 

Karolina i Tomek to para studentów z Warszawy, którzy wyjeżdżają do Suwałk, aby naprawić napięte relacje między nimi. Więcej ich dzieli niż łączy, dlatego stale wybuchają kłótnie, które z reguły wywołuje nabuzowany hormonami chłopak. Choruje na cukrzycę i z tego powodu dziewczyna niejednokrotnie ratowała mu życie, nie tylko z miłości, ale również z poczucia obowiązku, bo taka już jest, że lubi pomagać. Pomimo wielu spięć nadal chcą być razem. Wydaje im się, że ten wyjazd będzie fajną odmianą od codzienności, co im się udało, jednak nie dokładnie tak, jak to zaplanowali. Mieli jechać do Osinek, ale właścicielka pensjonatu w okresie wielkanocnej gonitwy po prostu o nich zapomniała, skutkiem czego zatrzymują się w zupełnie innym miejscu, w którym dziadek zjawiskowo pięknej gospodyni właśnie zmarł. Ten fakt raczej nic dobrego nie wróży. Poza tym las, który otacza pensjonat jest jakiś dziwny, nierzeczywisty, przerażający. Człowiek, aby przetrwać potrafi zaskoczyć  nawet siebie, robiąc rzeczy w normalnych okolicznościach nie do przyjęcia.

"(...) Nie obchodzi mnie teraz, czy ten las łączy się z innymi, czy też nie (...) Nie ma to teraz żadnego znaczenia i nie ma sensu o tym gadać. I tak wszyscy tu umrzemy... (...) Jak grom z jasnego nieba spadły na Tomka jej słowa. Słowa, których miał nadzieję nigdy od niej nie usłyszeć. - Nie umrzemy! Musimy wierzyć... - Wierzyć? W co ty chcesz tu wierzyć? (...) Chcesz wierzyć w to, co widzisz? A może w to, co słyszysz? A może w to, co wierzyłeś do tej pory? (...) Tamtego świata, tego, który znasz i z którym cały czas się posiłkujesz, już nie ma... Tu panują inne zasady. Jest tylko las. Las i tylko las. On jest tutaj wszystkim i on o wszystkim decyduje (...)" - [str.352]

Gałęziste to naładowana wręcz erotyzmem, a także humorystycznymi fragmentami powieść grozy, napisana w sposób niezwykle ciekawy i wciągający przez młodego debiutanta. Szczerze gratuluję pomysłu oraz genialnego polotu w jego realizacji. Styl autora jest prosty, niewymuszony, bliski potocznemu, ale jest to działanie z pełną świadomością zamierzone, przez co udało mu się stworzyć nieprawdopodobny klimat w książce. Charakterystyka postaci na jak najwyższym poziomie, bohaterowie bardzo wyraźnie dopracowani w najdrobniejszym nawet detalu. Gdyby sugerować się okładką, z pewnością nie sięgnęłabym po tę lekturę, bo raczej nie trafia w mój gust. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że mamy do czynienia z powieścią grozy, wtedy wszystko odbiera się inaczej, zdecydowanie dodaje dramatyzmu całości. Kiedy tylko trzymałam ją w dłoniach, przeczytałam opis z tyłu, od razu zostałam porwana w mrożącą krew w żyłach atmosferę. Zapewniam, że wnętrze książki w pełni oddaje zapisane tam słowa. Czytając każdy rozdział po kolei zadawałam sobie pytanie, czy uda się młodym bohaterom pokonać demona? Zwłaszcza, że dotychczas nikt tego nie dokonał? Odpowiedź oczywiście znajdziecie w powieści, o ile zainteresowałam Was swoją opinią. Pan Artur zostawił otwarte drzwi do napisania drugiej części, żeby odwieczna walka dobra ze złem trwała nadal. Naprawdę warto przeczytać! 

Moja ocena: 5/5 [rewelacyjna]


ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA I ZRECENZOWANIA POWIEŚCI SERDECZNIE DZIĘKUJĘ AUTOROWI :)


O autorze:

Artur Urbanowicz to matematyk, informatyk i wykładowca na Uniwersytecie Gdańskim. Swoją pierwszą powieść napisał już w wieku 14 lat. Od dziecka uzależniony od pisania, wymyślania różnych historii i zafascynowany gatunkiem horroru pod każdą jego postacią. Wychodzi z założenia, że literatura ma pełnić funkcję przede wszystkim rozrywkową, więc w swoich tekstach stawia przede wszystkim na lekkość, bawienie czytelnika, manipulowanie nim i obowiązkowe zaskoczenie na końcu. Chorobliwy perfekcjonista. Zadebiutował na rynku słowiańską powieścią grozy pt. 'Gałęziste' z fabułą osadzoną na jego ukochanej, rodzinnej Suwalszczyźnie. Jego druga książka - połączenie powieści gangsterskiej i horroru zostanie opublikowana pod koniec 2016 roku. [źródło informacji - lubimy czytać.pl]

Publikacja:
Lubimy czytać  

czwartek, 13 czerwca 2013

"Siedem minut po północy"

Autor: Patrick Ness
Tytuł: "Siedem minut po północy"
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc, 2012
Ilość stron: 216


Książka powstała na podstawie pomysłu Siobhan Dowd, której przeszkodziła w jego realizacji przedwczesna śmierć. Zdążyła napisać początek i wykreować sylwetki bohaterów, a dokończenie książki zlecono Patrickowi Nessowi, który nie bez oporów podjął się jakże niełatwego zadania. Ogarniały go miliony wątpliwości, czy sprosta wyzwaniu, ale zrobił wszystko, co w jego mocy i stworzył niesamowitą powieść, której dodatkowym, a być może głównym atutem są fenomenalne ilustracje Jima Kaya.

Trzynastoletni Conor O'Malley to chłopiec, borykający się tragiczną rzeczywistością, w której jego mama umiera na raka. Wypróbowano już wszystkie sposoby leczenia, które okazały się bezskuteczne i choć początkowo optymizm ich nie opuszczał w końcu byli zmuszeni przyznać sami przed sobą, że przegrywają tę nierówną walkę. Bohater nie potrafi zaakceptować tego faktu, wypiera go ze świadomości, do samego końca nie jest gotowy na ostatnie pożegnanie z mamą, przecież mają jeszcze tyle wspólnie do zrobienia, do przeżycia.

Conor to wyjątkowo samodzielny młody człowiek, wspiera mamę, na ile to możliwe, pomaga w pracach domowych, stara się uczyć, jednak przez sytuację rodzinną staje się obiektem drwin nieznośnych kolegów z klasy. Musi zamieszkać z babcią, za którą nie przepada. Nawet ojciec, z którym od dawna nie miał kontaktu przylatuje z Ameryki wesprzeć go duchowo, ale nikt nie jest w stanie mu pomóc. Chłopak staje się coraz bardziej wybuchowy, można by rzec wręcz agresywny, a nikt go nie karze za przekroczenie granic dobrego wychowania ze względu na skomplikowane warunki życiowe. Nie odnajduje się zupełnie w realnym świecie. Dlatego dręczą go koszmary. Każdej nocy budzi się i siedem minut po północy atakuje go ogromny cis, przeistaczający się w potwora, którego tak naprawdę się nie obawia. Prawdziwym koszmarem jest dla niego TEN drugi, charakterystyczny i związany ściśle z potencjalną śmiercią mamy. Potwór opowiada trzy historie z morałem, a czwartą powinien opowiedzieć Conor, taką mają umowę. Podobno nastolatek osobiście go wezwał i jest tym faktem nieco zdezorientowany. Koszmary z udziałem cisu są bardzo prawdziwe, gdyż na podłodze znajdują się na przykład trujące czerwone jagody, pomimo zamkniętego okna. Dlaczego akurat godzina 12.07 budzi bestię? Tutaj nic nie jest dziełem przypadku!

Książka poraża przesłaniem skierowanym do czytelnika w każdym przedziale wiekowym. Skłania do głębokiej refleksji nad stosunkami panującymi w naszej rodzinie. Przedstawiony potwór to nic innego, jak personifikacja negatywnych emocji Conora, który próbuje się zmierzyć ze śmiertelną chorobą matki. Jej samej także nie było łatwo, nie dość, że umierała w młodym wieku, to jeszcze z bolesną świadomością faktu, że zostawia jedynego syna na pastwę losu i dramat jej nieobecności. Trudna była ich ostatnia rozmowa, pełna cierpienia i świadomości nieubłaganej ostateczności. Atmosfera powieści nacechowana jest dualizmem: rzeczywistość Conora - rzeczywistość potwora; noc - dzień; prawda - kłamstwo.

Siedem minut po północy to książka objętościowo niewielka, ale zawarta w niej treść po prostu przytłacza emocjami. Autor przedstawił historie, które mogły się przydarzyć każdemu z nas, z którymi  niejeden potrafi się utożsamiać. Użył stylu prostego, bez zbędnych komplikacji, przez co tym celniej trafia w serce każdego czytelnika. Po jej lekturze nie da się być obojętnym czy niewzruszonym, budzi tysiące sprzecznych uczuć. Cokolwiek napiszę nie odda to jej piękna i wyjątkowości. Brakuje mi po prostu słów na tyle górnolotnych i wzniosłych, aby oddały głębię moralnego przesłania. Opowiada o prawdziwym życiu, bólu rozstania i walce z osobistymi demonami. Przecież każdy z nas jest niechlubnym ich posiadaczem.

Siedem minut po północy obudziło także moje demony. 30 czerwca minie trzecia rocznica śmierci mojej Mamy. Pamiętam, jakby to było wczoraj, kiedy otrzymałam telefon z informacją paraliżującą zmysły, odbierającą chęć do życia. Szczerze mówiąc nie wiem, jakim cudem przeżyłam ten mroczny okres. Mama była już starszą osobą i pamiętam czas, w którym bałam się TEGO dnia, bo wiedziałam, że nadejdzie, a ja nie poradzę sobie ze świadomością, że Jej już nie ma. Przepraszam za osobistą dygresję. Wybaczcie, że się rozmazałam, ale winić za to mogę jedynie tę książkę, która wywiera taki wpływ na człowieka. Z całego serca gorąco polecam!

Recenzję pragnę dedykować pamięci mojej Mamy...

Moja ocena: 5/5

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania: Z półki 2013


czwartek, 21 marca 2013

"Dom na Wyrębach"

Autor: Stefan Darda
Tytuł: "Dom na Wyrębach"
Wydawnictwo: Videograf II, 2008
Ilość stron: 331

Dom na wyrębach - Stefan Darda 

Dom na Wyrębach to debiut literacki Stefana Dardy nominowany do Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla, do Nagrody Sfinks 2008 oraz w kategorii Najlepsza Książka na Lato w konkursie portalu Granice.
Powieść porównuje się do klimatu prozy Stephena Kinga, jednak moim skromnym zdaniem Darda ma znacznie większe predyspozycje, co udowadnia całokształtem swojej twórczości.

Główny bohater to czterdziestoletni doktor prawa Marek Leśniewski, który wplątał się w romans ze studentką, został przyłapany w niedwuznacznej sytuacji przez koleżankę żony. Po rozwodzie przeprowadził się do wymarzonego domku na wsi - Wyręby niedaleko Lublina. Był to parterowy budynek do remontu, w który nowy właściciel włożył serce i dosyć sporo gotówki. Odcięty o kilometry od cywilizowanego świata  był zdany wyłącznie na towarzystwo sąsiada Antoniego Jaszczuka, dziwaka z niewyjaśnioną sprawą kryminalną z przeszłości na koncie, sprawiającego na początku niesympatyczne wrażenie, co z biegiem czasu uległo zmianie na lepsze. W domku odwiedzał Marka jedynie przyjaciel ze studiów Hubert Kosmala, który okazał się być szalenie barwną postacią. Wydawało się, że sprawy zmierzają w dobrym kierunku do czasu nocnej wizyty strasznej osobowości - ducha kobiety. Bohatera przerażała groza sytuacji, w jakiej się znalazł. Jak się zachowa? Czy stawi czoła niebezpieczeństwu? A może zwyczajnie spakuje walizki i wróci do miasta?

Stefan Darda napisał fantastyczny horror trzymający w najwyższym stopniu napięcia. Odczuwałam strach Marka towarzyszący mu każdego dnia, utożsamiałam się z nim i polubiłam. Autor stworzył ciekawe sylwetki bohaterów drugoplanowych i utrzymywał ich charakterystyczne cechy do finiszu. Rozbawił mnie opis fatalnych zdolności prowadzenia samochodu przez Huberta, poza tym ataki słowne w jego wykonaniu były rozbrajające, że już nie wspomnę o wulgaryzmach, które w jego ustach wcale nie brzmiały obraźliwie:)

Narratorem w powieści jest Marek. Zaplanował pisanie pamiętnika dokumentującego zmianę na lepsze, który stał się formą pożegnania i wyznania prawdy przyjacielowi o sprawach, które go dotyczyły, a obawiał się z różnych przyczyn opowiedzieć. Obserwacja leśnych zwierząt, ptaków a zarazem same opisy przyrody były piękne. Przebogata uczta dla miłośników natury. Autor sprawnie wplótł wątek wierzeń ludowych w życie pozagrobowe, zjawiska paranormalne, duchy, zjawy, strzygi powodując obawy u czytelnika przed podobnymi zdarzeniami.

"(...)Wartka, trzymająca w napięciu akcja i lekkie pióro Autora sprawiają, że książkę trudno odłożyć przed poznaniem jej zakończenia" - Andrzej Pilipiuk (z okładki).

Dom na Wyrębach zaczyna się zwyczajnie, jako opowieść o nowym rozdziale życia, w innym domu, wręcz sielankowej scenerii, a potem z zaskoczenia wszystko zaczyna się komplikować. To dopiero złośliwość losu, aż włos jeży się na głowie. Zachęcona lekturą "Czarnego Wygonu" sięgnęłam po "Dom na Wyrębach" z ogromną nadzieją na ciekawą powieść grozy i nie zawiodłam się. Rozczarowało mnie jedynie zakończenie skonstruowane przez autora. Byłam zła, że Marek tak długo dzielnie opierał się zagrożeniom, a na koniec zabrakło mu determinacji. Polecam wszystkim poszukującym silnych wrażeń, bo takie znajdą bez cienia wątpliwości w tej książce.

Moja ocena: 5/5

Opublikowano na stronie: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/29132/dom-na-wyrebach/opinia/9466301
 
Dom na wyrębach [Stefan Darda]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE

sobota, 12 stycznia 2013

"Czarny Wygon. Bisy"

Autor: Stefan Darda
Tytuł: "Czarny Wygon. Bisy"
Wydawnictwo: Videograf, 2012
Ilość stron: 276

Czarny Wygon: Bisy - Stefan Darda 

"W ciągu kilku dni, w trakcie których rozgrywa się akcja, zagrożenie w większym stopniu niż w poprzednich tomach cyklu wkracza do realnego świata." - z okładki.

Kontynuacja losów dziennikarza Witolda Uchmanna i Adama Nawrota, dwojga przyjaciół, których dziwny splot wydarzeń skierował do przeklętej wioski na Roztoczu. Witold, po wydostaniu się ze Starzyzny, ma problemy z właściwą oceną sytuacji. Zadaje sobie pytania o prawdziwość wydarzeń i osób, które obserwuje z nieustającym strachem. Nie wie, co jest prawdą, a co tylko ułudą, komu wierzyć i ufać, a komu nie. Ta huśtawka emocjonalna prowadzi do tego, że strzela do Adama, będąc pewnym, że to ktoś zupełnie inny i niebezpieczny. Zabójstwo kolegi ciąży mu na sumieniu, wyrzuca sobie własną pomyłkę, niestety zbyt późno. W pierwszym odruchu postanawia uciec stamtąd jak najdalej, zacząć żyć dawnym życiem, znaną i bezpieczną codziennością. Zawraca jednak pod wpływem nacisków ze strony siły zła oraz nadziei, że dla Adama nie wszystko stracone i tylko on jeden jest w stanie go uratować.

Dwie pierwsze części cyklu: "Słoneczna dolina" oraz "Starzyzna" wprowadziły czytelnika w mistyczną tematykę życia po śmierci. Trzecia "Bisy" to jej kontynuacja w przerażającym stylu. Z niecierpliwością oczekuję czwartego, ostatniego tomu. Jestem podekscytowana i zaciekawiona sposobem rozwiązania nader skomplikowanej sytuacji, czy bohaterowie otrzymają od autora szansę na pomyślne zakończenie, czy jednak ciemna strona mocy zwycięży?

Stefan Darda i jego horror wywarł na mnie zdecydowanie zaskakujące wrażenie - jak najbardziej pozytywne! Jakoś wcześniej nie miałam okazji ani ochoty poznawać współczesnych polskich autorów oraz ich dzieł, jednakże Darda przełamał te lody. Dreszczyk emocji, który odczuwałam na każdej stronie powieści był po prostu upajający. Odwieczna walka dobra ze złem stanowi dominujący element książki i warto przekonać się, jaki będzie jej finał.

Gorąco polecam!

Moja ocena: 5/5

Opublikowano na stronie: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/105749/czarny-wygon-bisy/opinia/9497055